Od urazu do diagnozy - historia Kamila
- Ludzki Ortopeda

- 10 lip 2025
- 4 minut(y) czytania

Ten jeden zły krok.
Kamil ma trzydzieści dwa lata, pracuje przy biurku i raz w tygodniu amatorsko gra w piłkę nożną. Pewnej marcowej niedzieli, tuż przed końcem meczu, gdy zmęczenie dawało już o sobie znać, wykonał gwałtowny zwrot na prawej nodze, żeby przejąć piłkę. Usłyszał charakterystyczny„trzask”, który dobiegł z kolana! Upadł, a narastający ból uniemożliwił mu dalszą rozgrywkę. W ciągu kolejnych minut staw spuchł jak balon, ból był tępy, rozlany. Znajomi zawieźli go na SOR. Lekarz wykluczył w RTG złamania i skierował pacjenta do poradni Ortopedycznej.
Pacjenta przerażony, z kłębiącymi się w głowie pytaniami "czy to coś poważnego?" " czy jeszcze będę mógł grać w piłkę?" "Czy potrzebuje operacji?" "Czy czegoś nie przegapiono w trakcie wizyty w SOR?"- trafił do poradni Urazowo-Ortopedycznej w środę po 1,5 tygodniu od urazu.
Co tak naprawdę stało się w momencie „trzasku”?
Żeby zrozumieć uraz Kamila, wyobraź sobie kolano jak zawias który ma pracować w konkretnej płaszczyźnie ruchu i zakresie ruchomości. Każdy "niedozwolony" ruch ograniczają więzadła.
Gdy stopa wraz z golenią stabilnie opierały się o murawę, górna połowa ciała gwałtownie wykonała rotacje wraz z udem. W ułamku sekundy całe naprężenie wyładowało się na wewnętrznych stabilizatorach stawu kolanowego. Jeśli to naprężenie przekroczy wytrzymałość więzadła usłyszymy "trzask". Najczęściej w takiej sytuacji pęka więzadło krzyżowe przednie (ACL) i nierzadko przy okazji uszkodzeniu ulega "amortyzator" kolana, czyli łąkotka.
Są oczywiście inne scenariusze i wszystkie struktury budujące staw mogą ulec uszkodzeniu. Czasem gdy dostaniemy w kolano od boku - np. gdy ktoś zrobi wślizg w nasze nogi – wtedy częściej cierpią więzadła poboczne. Snowboardzista potrafi z kolei – dosłownie – zmiażdżyć sobie powierzchnie stawowe, kiedy ląduje na wyprostowanej nodze po skoku. U biegaczy uszkodzenia przychodzą powoli, prawie niezauważalnie, jak krople, które drążą skałę - mikrourazy potrafią dodawać się miesiącami, aż chrząstka, łąkotka czy więzadło podczas jednego złego kroku pękną.

Mnogość różnych struktur budujących kolano, różna charakterystyka urazu, plus wyjątkowość każdego pacjenta tworzą nie lada zagadkę.
Jak w poradni rozgryzamy tę zagadkę?
Kiedy Kamil usiadł na kozetce 1,5 tygodnia po urazie, kolano nadal było obrzęknięte, ale co bardziej go martwiło, uciekało przy schodzeniu ze schodów. Zacząłem od rozmowy: „Opowiedz mi klatka po klatce, jak to wyglądało”. Interesowały mnie wszystkie detale – kierunek ruchu, moment gdy kolano zrobiło „pop”, czy opuchlizna była natychmiastowa (to zwykle oznacza krew w stawie), oraz czy kolano od tamtej pory choć raz się zablokowało.
Potem przyszła kolej na badanie: delikatnie nacisnąłem na rzepkę, aby sprawdzić, czy w stawie wciąż jest wysięk (test balotowania rzepki), przesunąłem palcami po szczelinie między kością udową, a piszczelową, szukając czułych miejsc (ocena objawów łąkotkowych). Przytrzymałem udo jedną dłonią, a drugą pociągnąłem goleń do przodu – tzw. test Lachmana. Gdy więzadło krzyżowe jest zerwane, goleń przesuwa się zbyt łatwo, nic nie ogranicza ruchu którego nie powinno być! Kamil zdał ten „test” pozytywnie – co w naszej nomenklaturze jest złą wiadomością.
Z uwagi na obecność dużej ilości płynu w stawie kolanowym wykonałem punkcje stawu odciągając około 80 ml krwistej treści. Kamil poczuł przez to znaczną ulgę, a i samo kolano jakby lepiej zaczęło się zginać. Następnie skierowałem Kamila na badanie rezonansem magnetycznym (MRI), aby sprawdzić czy stawiana przeze mnie hipoteza jest prawidłowa.
W Polsce na NFZ dostępne są głównie MRI 1,5 teslowe co w znakomitej większości wystarcza do diagnostyki. Jeśli jednak chcemy oceniać uszkodzenia chrząstki tutaj warto zainwestować w MRI 3 teslowy, który charakteryzuje się większą rozdzielczością.
Aparaty 1,5 T | Aparaty 3 T | |
Szacunkowa liczba urządzeń (placówki publiczne + prywatne) | ok. 400 – 420 skanerów (praktycznie w każdym powiecie) | ok. 60 – 70 skanerów – głównie duże miasta i szpitale kliniczne |
Udział w badaniach NFZ | ~ 85 % wszystkich wykonanych badań MR | ~ 15 % badań; NFZ kontraktuje 3 T tylko w wybranych ośrodkach akademickich i sieciach diagnostycznych |
Typowe czasy oczekiwania (NFZ) | Dolny Śląsk - średnio 103 dni. Duże różnice w zależności od placówki - warto szukać szybszych terminów | Warszawa – 21 dni; Kraków – 25 dni |
Dostęp prywatny | niemal każda większa pracownia; ceny 300–800 zł | tylko wyspecjalizowane centra; ceny 550–1 200 zł |
Rezonans magnetyczny pok
azał dokładnie to, czego się spodziewałem: pełne przerwanie ACL i pęknięty róg tylny łąkotki przyśrodkowej.
Jeśli dobrze "czytamy" staw kolanowy w trakcie badania, wynik MRI nie jest dla nas zaskoczeniem, a ważnym potwierdzeniem przed planowanym dalej leczeniem.

Co dalej?
Aktualnie Kamil oczekuje na leczenie operacyjne. W czasie oczekiwania staw "wyciszył się". Obrzęk pourazowy zszedł, Kolano boli dużo mniej, ale wciąż ucieka. Dalej jest niestabilne i jak sam mówi "nie może mu ufać". Kamil stosuje się do zaleceń rehabilitacyjnych, aby do operacji podejść w jak najlepszej formie.
Chciałbym, by każdy, kto skręci kolano i usłyszy nieszczęsne „pop”, przestał się bać. Chciałbym, by wiedział, że to nie finisz jego przygody ze sportem. Odpowiednia diagnoza, kilka zdjęć, rezonans i co najważniejsze: doświadczenie lekarza, sprawiają, że planujemy strategię leczenia szytą na miarę pacjenta.
Kamil jest już na liście oczekujących na artroskopową rekonstrukcję ACL. Czuje się spokojny, rozumie, co i jak naprawimy, aby mógł wrócił do gry.
Ta historia jest wstępem do serii materiałów o operacjach artroskopowych stawu kolanowego. Przedstawie przekrój przez to co i w jaki sposób naprawiamy w kolanie, aby łatwiej było Tobie przygotować się do zabiegu i świadomie wybrać dalsze leczenie.
Zapraszam serdecznie do dołączenia do naszej społeczności na Instagramie oraz Facebooku gdzie publikuję dodatkowe materiały na interesujące was tematy, a wy możecie dzielić się własnymi historiami.
Pozdrawiam




Komentarze